Logowanie Google+ Logowanie Rejestracja

Poszukujemy moderatorów, nie czekaj, złóż podanie już teraz: KLIK

PGR u Matiego :)
#71
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
 
Odpowiedz
Taka tam sobie reklama.
#72
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
 
Odpowiedz
#73
Nowy save, nowa przygoda Big Grin
Jako że lato już za pasem, przyszedł czas na pierwszy pokos trawy. 
Pod dużego MFa podpiąłem rotacyjną i pojechałem kosić łąkę. Połowa łąki idzie na kiszonkę, a druga połowa na siano. Trochę hektarów było do skoszenia ale do końca dnia się uwinąłem. 
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.

Kolejny dzień planowaliśmy od przetrząsania lecz poranna mgła wszystko po psuła. Jako że trzeba było poczekać aż mgła opadnie, postanowiłem zabrać się za obrządek przy krowach. Gdy skończyłem ścielić w oborach zobaczyłem że przez szyby w dachu przenikają promienie słoneczne, więc to był czas by ruszyć przetrząsać. Zatankowałem małego MFa, podpiąłem przetrząsarkę, przesmarowałem i ruszyłem w pole. Zanim się obejrzałem został mi ostatni przejazd. Przetrząsanie szło praktycznie bez awaryjnie , jedynie na końcu, przejeżdżając koło słupa wysokiego napięcia, zahaczyłem palcem przetrząsarki i go złamałem. Na szczęście nie jest to duży koszt i od razu po wjeździe na gospodarstwo odstawiłem ją na warsztat. Zamówiłem palec i do końca tygodnie powinien dojść.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Jako że pogoda dopisywała a do końca dnie jeszcze parę godzin, postanowiłem jechać zgrabić wcześniej przetrząśniętą trawę. Dużo wałków nie wyszło, bo coś koło 10, ale na początek wystarczy. Więcej zbierzemy z drugiego pokosu. Do wieczora się uwinąłem. Jutro jak tylko słońce wyjdzie prasujemy w kostki i zwozimy, póki deszczu nie ma Big Grin
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
 
Odpowiedz
#74
Tak jak wcześniej wspomniałem, dzisiejszego dnia skupimy się dalej przy sianie. Mianowicie zaczniemy je prasować w duże kostki. Nie pracujemy w bele gdyż nie posiadamy prasy belującej, a pożyczać nie będziemy skoro mamy kostkującą, która sprawuje się świetnie zarówno w zbożach jak i trawach. Tego dni główną rolę grał duży MF i prasa kostkująca CASE. Jesteśmy z niej zadowoleni, poza smarowaniem, wymianą sznurków i podstawowym przeglądem, w ogóle się nie psuje, odpukać Big Grin   Siana zrobiliśmy 46 kostek , na początek wystarczy, część trawy pójdzie w koryta a reszta w silos na kiszonkę. 
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
 
Odpowiedz
#75
Kolejny dzień rozpoczęliśmy od wymiany uszkodzonego palca w przetrząsarce, gdyż nowa część już przyszła. Jakieś 10 minut roboty i gotowe. Następnie wzięliśmy na warsztat zgrabiarkę by ją na smarować, sprawdzić wszystkie palce czy nie są uszkodzone i dwie przyczepy samozbierające. Serwis poszedł szybko, wszystko na smarowane, kilka kalamitek wymienionych, ze względu na ich uszkodzenie. Koło godziny 9 wyjechaliśmy na łąkę. Zgrabialiśmy wcześniej skoszoną trawę z przeznaczeniem na kiszonkę oraz by zapełnić koryta w oborze świeżutką trawą. Pierwsze dwie przyczepy wsypaliśmy do koryt, zaś każda kolejna szła już do silosu gdzie brat xerionem podrzucał i jednocześnie ugniatał. Z całości wyszło jakieś 300 ton kiszonki. Miejmy nadzieję że przy naszym stadzie to starczy. 


Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
 
Odpowiedz
#76
Czwartek zaczął się tak samo jak każdy inny dzień. Rano obrządek, potem praca w polu. Jako że podczas karmienia krów, zauważyłem że kostki słomy do ścielenia nam się skończyły i trzeba będzie przywieźć z dwie przyczepy by nie kursować co chwilę. Postanowiłem że tuż po karmieniu zabierzemy się za to. I tak też się stało. Pod CLAASA i dużego MFa podpięliśmy lawety do bel i ruszyliśmy na główne gospodarstwo. W tym czasie kiedy brał ładował słomę, ja wziąłem małego MFa, podpiąłem wózek samo załadowczy do kostek i pojechałem układać snopki by później załadować je tylko na lawety, a nie bawić się dodatkowo w piętrowanie. Godzinka i byłem z powrotem, w tym czasie brat miał załadowane kostki. Spięliśmy je pasami i ruszyliśmy w stronę krów. Droga minęła szybko  i jak tylko dojechaliśmy, zacząłem je układać w stóg, a mój brat zaczął ścielić w oborach. I tak oto minął nam kolejny dzień...
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
 
Odpowiedz
Taka tam sobie reklama.
#77
Piątek, weekendu początek. Nie można tak powiedzieć, gdy jest się rolnikiem, gdyż w tym zawodzie zawsze jest coś do zrobienia. Jak nie żniwa, to sianokosy, bądź obrządki przy zwierzętach, jak to najczęściej bywa zimą. Zwierzęta nie ludzie, jak im się nie da, to same sobie nie wezmą. Mówiąc o jedzeniu, to tegoż oto dnia zaczynamy zwozić wcześniej sprasowane siano. Jutro ma deszcz padać, także chcielibyśmy dzisiaj się z tym uporać. Dlatego też ruszyliśmy z samego rana na łąkę. Dwa ciągniki, dwie lawety i jedna ładowarka teleskopowa. Przy takim zestawie to robota paliła nam się rękach. Chwila moment i jedna lawet była załadowana, nic dziwnego skoro brał ładował, a nie ukrywam, jest w tym mistrzem. Gdybym ja to robił, zeszło by zdecydowanie dłużej. Gdy brat zaczął ładować drugą lawetę, ja zabrałem się za przerzucanie pasów i spisanie kostek. Zrobiłem to solidnie by bezpiecznie przewieźć transport na miejsce. Jak skończyłem poszedłem pomóc kuzynowi z pasami i po chwili wszyscy ruszyliśmy na gospodarstwo. Na miejscu brat zaczął układać siano w stóg, a ja z kuzynek zabraliśmy się za karmienie, wyrzucenie obornika i ścielenie. Chwilę nam zeszło, ale cieszyliśmy się, że udało się zrobić przed deszczem.... 
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.
 
Odpowiedz
  




Przegląda: 1 gości

Menu