Logowanie Facebook Logowanie Google+ Logowanie Rejestracja
Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 3.67
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dawno dawno temu....
#1
Cóż oryginalny tytuł to połowa sukcesu.
 [screeny będą z LS13 bo nie nalazłem odpowiedniego działu]
Tu mam zamiar opisywać przemiany polskiej wsi od lat 70. do dnia dzisiejszego. Może wyjść z tego ciekawa historyjka.

[Wszelkie podobieństwo do osób realnie istniejących jest przypadkowe]

Lata 70-te..., to z nas pamięta ten wspaniały czas? Epoka Gierka, rozwój polskiego rolnictwa, A gdzieś na Żuławach Wiślanych rodzina spolszczonych Niemców posiada swoje Bauerskie gospodarstwo od nadania ziemi przez cesarza Wilhelma I w 1872 roku w zamian za zasługi w wojnie Prusko-Francuskiej z 1871 roku. Mimo obu wojen światowych nazwisko Von Schonau wiele znaczy na obszarze Gross Werder... znaczy Żuław Wiślanych. 
Gdy na przełomie 1945 roku na nasze tereny wkroczyli Rosjanie mojemu dziadkowi udało się dokonać cudu. Dzięki wódce z ruskim pułkownikiem udało się go przekonać, żeby nie palił wsi. Tak jak rok później udał się go przekonać, żeby wywiózł na wschód cukrownie z innego miasteczka niż Schonau. Tak samo jak udało się przekonać okupacyjną administrację do stworzenia PGR-ów w wszystkich wsiach poza tymi gdzie moja rodzina miała swoje dobra... Cóż takim zręcznym alkoholkiem dyplomatą był dziadek Johann... . Ale wtedy nasza rodzina posiadała 20Ha gospodarstwo mimo, że w w urzędach zapisane było 5Ha. Czego to nie robią dobre znajomości. Chętnie pokazałbym Wam jak wyglądało nasze gospodarstwo w 1969 roku ale zgubiłem gdzieś album ze starymi zdjęciami więc musicie uwierzyć mi na słowo, że wtedy starego Lanz-Buldoga z 1938 zastąpiliśmy ursusem c-45, który był identyczny. Siewnik, wóz, brony, pług i zgrabiarka zostały przerobione tak aby można było je używać razem z traktorem.






Moje historyjki będę starał się publikować w miarę regularnie.
 
Odpowiedz
Taka tam sobie reklama
#2
No super,superSmile
Bardzo ciekawe czekam na dalszą część !
 
Odpowiedz
#3
Historyjka fajna ale fotki muszą być Big Grin
 
Odpowiedz
#4
Ująłeś to w bardzo ciekawy sposób. Tylko czy po ustaleniu granicy zachodniej na linii Curzona w 46 roku Niemców z "Ziemi Odzyskanych" (które w sumie nigdy polskie nie były) nie deportowali stamtąd wszystkich Niemców?
"Mądremu dwa słowa wystarczą, a głupiemu to i referatu mało"- jak wiesz kto to powiedział to wystarczy.
 
Odpowiedz
#5
Kolejny temat w którym bardziej będę czekał na opowieść niż ss'y Big Grin
 
Odpowiedz
Taka tam sobie reklama
#6
Super Big Grin Czekamy na ss Smile
[Obrazek: cooltext1734788032524m6oa6.png]
 
Odpowiedz
#7
(03-27-2016, 17:57)user12 napisał(a): Ująłeś to w bardzo ciekawy sposób. Tylko czy po ustaleniu granicy zachodniej na linii Curzona w 46 roku Niemców z "Ziemi Odzyskanych" (które w sumie nigdy polskie nie były) nie deportowali stamtąd wszystkich Niemców?

Wysiedlili, ale nie wszystkich. Wielu Niemców zostało, zwłaszcza na Warmii, Mazurach i Śląsku. Wystarczyło spolszczyć sobie dane. I w ten sposób np Heinrich von Schonau stawał się Henrykiem Szymanowskim. Wielu Niemców wyjechało z polski dopiero w latach 70. 

I linia Curzona dotyczyła granicy wschodniej, ale nie czepiam się o szczegóły. W końcu to forum o rolnictwie i LS'ach i rolnictwie a nie historii  Smile .

Dziś w nocy lub jutro postaram się wrzucić pierwszy "odcinek" historyjki. razem z SS'ami oczywiście.
 
Odpowiedz
#8
Aj cholercia, jak mogłem się tak pomylić Smile
"Mądremu dwa słowa wystarczą, a głupiemu to i referatu mało"- jak wiesz kto to powiedział to wystarczy.
 
Odpowiedz
#9
Teraz może strasznie długi i rozwlekły prolog.

Moja rodzina od zawsze była związana z tym regionem. Z naszą płaską jak stół, zalewową niziną w delcie Wisły.  To nasz dom, a o dom trzeba dbać. Dlatego wznosiliśmy wiatraki, budowaliśmy wały przeciwpowodziowe, śluzy na rzekach aby odebrać morzu co nasze.
Głową naszej rodziny był dziadek Heniek. Lubiłi opowiadać jak to jego dziad i ojciec zapracowali służbą w pruskim wojsku na nasze gospodarstwo. a gdy kończył opowiadać to zaczynał od początku. zawsze gdy zwracałem mu uwagę, że się powtarzał to musiałem wysłuchiwać reprymend jaki to jestem niewdzięczny i nie potrafię docenić wspaniałej historii naszej rodziny, po czym kontynuował swoją historię. Trwało to godzinami. Lubił też opowiadać swoje historie z czasów, gdy był żołnierzem w czasie pierwszej wojny światowej i o tym jak to pokonali rosjan w bitwie nad jeziorami mazurskimi.
W domu było nas czworo. Moje dwie starsze siostry i dziadek Heniek, który nas wychowywał. Ojciec zginął na froncie w 1944 roku gdzieś na Ukrainie, a matka zmarła przy moim porodzie. Nigdy nikt mi nie powiedział co stało się z babką.
Może ktoś z was zapytać jak to się stało, że dziadek jako wielki posiadacz ziemski (20Ha to przecież kawał ziemi) i w dodatku Niemiec nie stracił swojego majątku? Cóż, był on dość specyficzną osobą. W jego pokoju obok portretu cesarza Wilhelma II wisiał portret Józefa Piłsudskiego.  Mimo, że polski znał niezbyt dobrze to uważał się za Polaka, chociaż często mówił z dumą o czymś że jest nasze, niemieckie. Gdy w '45 przyszli do niego żandarmii z rozkazem ewakuacji na zachód odpowiedział im tylko krótkim zdaniem:
W 1914 ziemi nie oddałem to i teraz nie dam.
Gdy rządy objęli komuniści wprowadzono zakaz posiadania gospodarstw większych niż 5Ha. Dziadek znalazł sposób i na to. Skombinował sobie lewe dokumenty wskazujące, że nasza ziemie podzielona jest przez kilku członków naszej rodziny, a on posiada dokładnie 4.99Ha. Mieliśmy też szczęście bo naszą wieś ominęła kolektywizacja. Ludzie w wiosce mówili, że dziadek maczał w tym palce, ale nie chce mi się wierzyć , że był taki wpływowy.
20 Ha na doskonałych ziemiach w delcie Wisły musiało przynosić ogromne dochody. I przynosiło. Jeszcze przed wojną stać nas było na kupno ciągnika i kilku maszyn do niego. Dzięki kilkudziesięciu litrom wódki udało się ocalić sprzęt przed wywózkom na wschód.
A gdzie w tym wszystkim moja historia? Gdy w 1964 dostałem powołanie do wojska. Dziadek powiedział tylko
- Nic się nie martw Adaś, załatwię ci żebyś był u nas w mieście w jednostce.
I tak załatwił, że wysłali mnie do Łodzi, a przez całą służbę zwiedziłem prawie całą Polskę.
Gdy w '69 wróciłem do domu. Dziadek akurat wywinął niezły numer w jednym z okolicznych PGR'ów. Gdy gruchnęła wieść, że Dostarczą tam Ursusy C-4011 a pozbędą się starych C45-tek pojechał tam starym Lanz'em a wrócił z prawie całkiem nowym C-45.
Od mojego wyjazdu nie wiele się zmieniło. Porobiłem kilka --> Treść widoczna tylko dla zarejestrowanych użytkowników którzy potwierdzili adres E-mail.  <-- maszyn starą Leicą i tak gdzieś się zgubiły. Ostatnio je znalazłem i nieco odświeżyłem więc są w kolorze.

Szacun dla każdego kto przeczytał całe Smile
 
Odpowiedz
Taka tam sobie reklama
#10
Przeczytałem :p Skąd Ty te opowiesci bierzesz? Smile Bardzo fajnie się je czyta ale troche fotek więcej dawaj Big Grin
 
Odpowiedz
  




Przegląda: 1 gości

Menu