Logowanie Facebook Logowanie Google+ Logowanie Rejestracja
Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 3.67
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dawno dawno temu....
Super. Smile
 
Odpowiedz
Taka tam sobie reklama.
Taka tam sobie zawartość reklamy
No i co? Granat żeś wyorał? – zdziwił się Czmielewski
-Ano granat, karbowany cały – takem w polskim wojsku widział ostatnio.
- Toż to już dwadzieścia lat od wojny minęło a takie żelastwo jeszcze się wala po świecie.
-A to mało mućki nasze wyciągają palikami z wału? Gdzie nie wbijesz to taśme wyciągną albo łuski mosiężne. A to i w domu pod podłogą ile kul się wala.
- No to się zdarza – różne rozmaitości się znajduje czasem – powiedziałem – pamiętacie panie Czmielewski jak jeziorko pogłębiałem?
- Co mam nie pamiętać jak pamiętam. Toć nam się chyba cały batalion saperów na wieś zwalił jak żeś tą bombe wykopał, hoho
- Tak było. Ja to za młody, żeby w wojnie brać udział ale nie to co ten dzielny wojak na ulicy – Panie Maciejewski – zawołałem – jak nie macie co ważnego to chodźcie tu do nas, wódki tu nie dają ale gęby otwierają.
- A ten to tez swoje przewojował – powiedział teść – tyle że na zachodzie.
-Morning panowie , a co to za zebranie.
-A no zebranie dzielnych wojaków i rezerwisty – zaśmiał się Czmielewski wskazując na mnie - a to tak wyszło
-No i mówcie panie Jabłoński, jakeście do tego wojska Polskiego się dostali.
- Ano –zaczął teść – w ’39 tom swojego pułku szukał to aż do Kowla mnie zaniosło
-Do kowla? A byłem tam w kowlu byłem, co miałem nie być, byłem – powiedział Czmielewski.
- No i tam w tym kowlu ruskich spotakłem. No to myśle co mam Hitlerom się w łapy oddawać to już tu lepiej zostanę tyle że do domu do Jadwipola wrócę. W domu też ruskie byli. U rusków to trzeba było rabotać, ale co? To ja żem się w życiu nie rabotał? W browarze przy słodzie pracowałem
-hohohoho – zaśmiał się Czmielewski – Jak nie rabotajesz to się nie najesz.
- No i tak było. A Jak Hitlery napadły to nie udało się uciec to żem do lasu zwiał. I tam od ’41 siedziałem w AL.-u.
-W AL? – zdziwiłem się
-Ano w AL. – Mówię ci to zli ludzie byli. Zbieranina żydów komunistów i bandytów. Prawda byli tam i dobrzy ludzie… Ale co robiliśmy to lepiej nie mówić. Dopiero w ’44 jak armia czerwona przez Bug przeszła to my z lasu bić faszystów. Młodzi z wojskiem poszli a żonaci i dzieciaci w domu ostali samopomoc i milicje organizować.
A my – powiedział Maciejewski – to w ’40 we Francji się z Niemcami bili. Rzucali nas france gdzie najgorszy odcinek, a nam maczkowym chłopakom w to graj. Co miasteczko to nasza twierdza. A ci cywilni francuzi to tylko ooo mesieur – idźcie dalej byle od miasteczka bo jak boshe się dowiedzą to oooo biada nam biada – a my oczywiście w dupach to mieliśmy i biliśmy Niemców ale musieliśmy się cofać. W końcu ten stary piernik Petain się poddał a nam udało się do Anglii ewakuować. Dopiero w lato ’44 wróciliśmy dawać szkopom bobu. Pod Falaise z jednej strony my I kanadyjczyki a z drugiej amerykanie – i rozkaz przychodzi – połączyć się z amerykanami, domknąć kocioł i nie dać niemaszkom ucieć. Tośmy nie dali. sześćdziesąt tysięcy ich tam zostało…
-A za moich czasów – zaczął czmielewski – to nie było tyle żelastwa co na waszych wojnach – Ja żem wojował jak wy pod stołami chodziliście i głowy nie zginaliście. I Ja komiśny chleb znam. A to w ’16 roku było jakmyśmy na Polesiu stacjonowali nad rzeczką co się… jak ona się… nad rzeczką stochód. Co się nazywa że niby sto chodów ma. A z jednej strony tego stochodu my –carskie sałdaty–a z drugiej Prusaki i Austryjce – a z nimi to dobrze się wojowało bo to naród do wojaczki miększy niźli Niemce. A jak nam patronów na front nie dowieźli to nam nasz sztabskapitan powiedział- E bratcy! Pula dura. Sztyk kto ma wadziec. W pieriod! W pieriod! – I tak my szli z tymi sztykami przez te bagniska nad stochodem…
-Eeee a u nas na zachodzie – wtrącił Maciejewski – bagno czy rzeka to my most z samochodu, przerzuciło się i okej.
- Dużo byś tam zwojował tym swoim mostem gdzie ja byłem. Piechotą trzeba był. Snopki wierzbiny i chrustu nieśliśmy przed sobą…
- Niby po co? – zdziwił się teść – na fortecę?
- No jak to po co przecież mówię po co. Drogę się mościło przez błoto. Niemce strzelali z czego tylko mieli a my szli, szli w pieriod. Jak się już dobrze nawojowali to nas zwoływali do tyłu. A tam obiad na nas czekał. Tośmy się wydzierali na całą okolicę kasza mać nasza. Po dwa kociołki brało się. Za rannych i nieboszczyków… ile tego tam w bagnach zostało. A jakem w Besarabii był…
- To i tam byliście? Zapytał teściu
- A no co miałem nie być? Co oni? Bezemnie tam wojować mieli? Powiadam wam, że lepszy kwaśny w domu żur niż na wojnie tłusty kur.
- A ty młody co powiesz co? – zapytał Maciejewski - Pewnikiem was po poligonach w zimie – i na żniwa do PGR w lecie ganiali co? Bo moje chłopaki to tak mieli.
-Noo. I las gasiliśmy.
- A co to? Piorun pożar zrobił?
-Niee – Nasz sierżant – powiedziałem śmiejąc się – Ćwiczenia nocne mieliśmy a ten do nas mówi: Jak będzie czerwona raca to do koszar idziecie. No i na koniec strzelił tą race ale przy okazji las zapalił… i zamiast do koszar to las gasiliśmy.
 
Odpowiedz
Widzę że mamy podobne zainteresowania Smile
Z Dunkierki uciekł czy niemca we Francyi przesiedział? Smile

[Obrazek: aa7ded2cbaed2acc5f2dcbe33887b47f_orig.jpg]


 
Odpowiedz
Ciekawa historia. Smile
 
Odpowiedz
Nieźle Big Grin
Pamiętajmy:
[Obrazek: LogoRespectForModders100px.jpg]
 
Odpowiedz
(08-18-2017, 23:37)user12 napisał(a): Widzę że mamy podobne zainteresowania Smile
Z Dunkierki uciekł czy niemca we Francyi przesiedział? Smile

Uciekał Tongue
 
Odpowiedz
  




Przegląda: 1 gości

Menu